Dawid Drożdżewicz

Witaj w moim świecie!

Blog

Cześć! Zacznij tutaj – krótki przewodnik po mojej stronie.

Witaj w moim świecie! Cieszę się, że tu jesteś. Nazywam się Dawid i na co dzień zajmuję się standaryzacją oraz automatyzacją procesów. Ta strona to jednak coś więcej niż tylko blog – to miejsce, w którym dokumentuję swoją programistyczną podróż, dzielę się wiedzą i prezentuję efekty mojej pracy. Chciałbym ułatwić Ci nawigację, dlatego przygotowałem kilka

Szeroko czy głęboko?

Po ostatnim wpisie, gdzie mówiłem o elastyczności i skupieniu, przyszła kolejna myśl… tylko w trochę innym wymiarze. Skupienie, no tak… ale na czym dokładnie? Zdecydowałem i trzymam się tej jednej ścieżki (Python, już prawie 3 lata), ale ostatnio łapię się na czymś innym. Bo idąc głębiej, w tym samym Pythonie zdążyłem już dotknąć sporo –

Koniec roku finansowego w naszej firmie…

…skłonił mnie do refleksji. Świat pędzi coraz szybciej i nieważne co by się robiło, ma się wrażenie, że i tak stoi się w miejscu, albo nawet cofa. Technologie się zmieniają, AI chyba nie da się już “dogonić”, a wymagania tylko rosną. Postanowiłem więc przyjrzeć się, co udało mi się zrobić przez ostatni rok. Zarówno w

Najważniejsza umiejętność przyszłości?

Bardzo często słyszy się takie pytanie rzucane na różnych szkoleniach i najczęstsze odpowiedzi to “elastyczność”. Oczywiście, zgadzam się, że jest to jedna z tych umiejętności i wiem z czego wynika taka odpowiedź, ale… moim zdaniem ten obraz jest niepełny. Żyjemy w czasach zmian, co kilka tygodni wychodzą nowe modele AI, każdy “najlepszy” i rzuca na

Rola, kontekst, zadanie, format. Często przez to tracisz moc.

Na szkoleniach uczą nas żeby prompt był kompletny – narzucamy role, kontekst, zadanie, format odpowiedzi. Jest to świetne podejście na start, ale niestety w praktyce często widzę, że skutek bywa odwrotny. Skupienie tak mocno idzie na framework i wypełnienie go, że zapominamy co chcemy osiągnąć. Robię review promptów w pracy, często skracam je nawet o

Multi-agent supervisor – czyli coś o nieposłusznych agentach ;)

Ostatnio pisałem o prostym flow, dzisiaj testuję architekturę kilku agentów i supervisora który nimi zarządza. Wydawało się, że najtrudniejszy będzie kod, a wyszło coś całkowicie innego. Założenie proste: Supervisor dostaje request i decyduje kto działa: data agent pobiera dane, analysis agent liczy wskaźniki, report agent generuje raport. Supervisor tylko deleguje, sam nigdy nie rozwiązuje zadania.

Agent do wstępnej analizy dokumentów…

Zbudowałem go jako wstęp do LangGraph… ale patrząc z doświadczenia na procesach, czuję, że mógłby funkcjonować w niejednej firmie. Ale od początku… Narzędzie klasyfikuje faktury, kontrakty i raporty, analizuje je przez LLM, później sprawdza jakość i jeśli wynik analizy jest za słaby – próbuje ponownie. Po trzeciej nieudanej próbie przejścia testu jakości – eskaluje do

Notion poszło w odstawkę, nawet nie wiem kiedy…

Rok temu było to moje centrum dowodzenia. Każdy projekt miał swoją stronę, każda strona swój widok, a pod spodem wszystko poukładane i “dopracowane”. Działa to każdemu przez pierwsze dwa tygodnie… Później zamiast używania samego “systemu” pozostaje nieodparte kuszenie, żeby ciągle coś zmieniać i “ulepszać”. Ale od jakiegoś czasu bardzo dużo pracuje z Claude Code w

4 poziomy agentów AI. Na którym jesteś Ty?

W M365 czy innych aplikacjach webowych dla modeli LLM tak naprawdę sprawa jest prosta, GPTs, GEM, czy cokolwiek innego – Prompt, pliki, instrukcje, kilka sliderów i gotowe. Pracując w środowisku M365 i konfigurując ich trochę, zacząłem się ostatnio zastanawiać czy to w ogóle jest “agent” i ile poziomów tworzenia takich agentów można by wyróżnić. Zacząłem

Nowy projekt, nowy framework, czas na FastAPI! 🚀

Niedawno pisałem o Django, planowałem wejść w ten framework głębiej, ale po większym researchu zrozumiałem, że to byłby w moim przypadku start od zera… Od ponad 8 lat w PwC SDC mam styczność z procesami. Od 4 je automatyzuje, od pół roku te z AI. Przy Django to wszystko byłoby bez znaczenia, bo rynkowo zmierzałbym

Pingwin zostaje ze mną na stałe…

Parę miesięcy temu pisałem o pierwszych wrażeniach z Linux Mint. Postawiłem na Dual-boot z myślą “zobaczymy jak pójdzie…” Na Windowsa nie zalogowałem się już ani razu. Środowisko developerskie, Python, Docker, terminal – wszystko działa natywnie. Bez WSL, bez kombinowania. Po prostu. Ale wiesz co mnie w tym najbardziej zastanawia? Nie sam Linux, ale to, ile