Po ostatnim wpisie, gdzie mówiłem o elastyczności i skupieniu, przyszła kolejna myśl… tylko w trochę innym wymiarze.
Skupienie, no tak… ale na czym dokładnie?
Zdecydowałem i trzymam się tej jednej ścieżki (Python, już prawie 3 lata), ale ostatnio łapię się na czymś innym.
Bo idąc głębiej, w tym samym Pythonie zdążyłem już dotknąć sporo – REST API w FastAPI, agentów w LangGraph, MCP server, backend… sporo projektów, ostatnio powtórki i wejście głębiej w SQL. Różne kawałki, z jednej strony tej samej układanki.
Ale…
Czy na pewno? Czy to nie jest dokładnie ten sam wzorzec chorągiewki, tylko w nowym, lepszym przebraniu? Czy może to po prostu naturalny kształt tej dziedziny i po prostu im głębiej wchodzisz, tym więcej sąsiednich rzeczy musisz ogarnąć, żeby cokolwiek złożyć w działającą całość?
Z jednej strony słychać „specjalizuj się”, „bądź T-shaped”, „znajdź swoją niszę”, z drugiej znowu, że żyjemy w czasach “generalistów”, bo jeśli model ogarnia wąską, techniczną robotę coraz lepiej, to może właśnie zdolność łączenia kawałków w sensowną całość staje się rzadsza niż samo bycie wąskim ekspertem?
Chyba jeszcze nie mam na to odpowiedzi… Choć druga teza przemawia do mnie coraz mocniej. A może to jedno z tych pytań, na które odpowiedź znajdzie się po drodze?
A Wy, co uważacie? W Waszej branży dziś bardziej wygrywa głębia czy szerokość?
TechCareer #CareerDevelopment #RealTalk
