Rok temu było to moje centrum dowodzenia. Każdy projekt miał swoją stronę, każda strona swój widok, a pod spodem wszystko poukładane i “dopracowane”.
Działa to każdemu przez pierwsze dwa tygodnie…
Później zamiast używania samego “systemu” pozostaje nieodparte kuszenie, żeby ciągle coś zmieniać i “ulepszać”.
Ale od jakiegoś czasu bardzo dużo pracuje z Claude Code w terminalu i naturalnie zaczęły powstawać pliki .md. Coraz więcej plików .md…
Kontekst projektów, plany, pomysły, logi sesji kodowania, wiedza. Wszystko lokalnie, wersjonowane i trzymane na gitlab.
Nawet nie wiem kiedy, okazało się, że 90% tego co trzymałem w Notion, mam w plikach – format .md bardzo sprzyja korzystaniu przez AI i większość z tego dzieje się aktualnie “rękami” Claude’a.
A Notion? Nagle, tak po prostu przestałem tam wchodzić.
Nie planowałem żadnej migracji, konto w Notion nadal istnieje… Chyba?
Jedyny problem, który wyszedł po czasie: nie mam tego w telefonie. Na desktopie wszystko gra, ale szybka notatka w drodze, screenshot, paragon – tu .md niestety odpada.
Niby mógłbym wykupić subskrypcję i załatwić temat Obsidianem, ale na ten moment mam wygodną alternatywę.
Rozwiązaniem okazał się Google Keep. Darmowy, szybki, prosty do bólu i ma tylko to, czego potrzebuje.
Świetnie sprawdza się do zdjęć i screenshotów, a dodatkowo odkryłem coś czego się nie spodziewałem: Keep przeszukuje tekst w zdjęciach. Paragon, screenshot z linkiem, wystarczy wpisać słowo i mam czego potrzebuję przed oczami.
Dodatkowo jego masakryczna prostota nie kusi też żebym tracił czas na konfigurowanie i “ulepszanie” zamiast używania. W Notion zawsze znalazł powód żeby “pogrzebać”.
Aktualnie więc na desktopie: Claude Code i pliki .md. Telefon: Google Keep + prosta lista zadań. Pierwsza opcja na razie bez synchronizacji, ale okazało się, że właściwie mi to nie przeszkadza…
A Wy? Team Notion, Obsidian, czy może coś jeszcze innego? U was też ten system naturalnie ewoluuje?
#Notion #GoogleKeep #Productivity #ClaudeCode
