Czujesz lęk, lub niepokój bez powodu? A może prokrastynujesz?

Prokrastynujesz

Co to znaczy?

W dużym skrócie – Prokrastynacja = odkładanie. Planujesz coś na dzisiaj/jutro, nie robisz tego, przekładasz, prokrastynujesz – proste!

Dotyka to każdego z nas, ale zastanawiałeś się jakie ma to konsekwencje? Co się dzieje z Tobą, głębiej, oprócz tylko leżących odłogiem zadań? Nie spełnionych założeń? Nie wypełnionych oczekiwań?

No właśnie….

Załóżmy, że coś sobie zaplanowałeś, cokolwiek, niech to będzie nauka nowej umiejętności, trening, bieganie… You name it.

Mija pierwszy dzień, ale nie zdążyłeś, nie chciało Ci się. Przecież było zbyt dużo do zrobienia w pracy i chciałeś odpocząć, odezwał się kolega z którym nie miałeś kontaktu od 100 lat, cokolwiek. Przekładasz to na jutro, niby nic, „przecież ogarnę”.

Jutro. Zaczyna się dzień i wiesz, że masz o czymś pamiętać, obiecałeś przecież sobie, choćby nie wiem co, że to dzisiaj ogarniesz. Nagle niespodziewanie jest wieczór, siadasz do telewizora albo komputera i… no nie no, już przecież za późno… zrobię jutro…

Pojawia się lekki dyskomfort, trochę „kłuje”, coś „uwiera”, ale spoko, „jutro też jest dzień”.

Odpocząłeś jak co dzień wieczorem, kładziesz się spać i… coś nie daje Ci spokoju, coś jakby jest „nie tak”, trochę denerwujące, ale spoko. Da się żyć. Zasnąłeś…

Pojutrze. Wstajesz rano i już od samego rana czujesz, że coś za Tobą chodzi, uwiera, wkurza, ciężko się skupić, wchodzi lekka nerwówka, poirytowanie, masz ciągle wrażenie, że czegoś nie zrobiłeś. Tu pojawia się On… niepokój. Najgorszy wróg odkładania, Ty możesz siebie oszukiwać, wymyślać wymówki, ale On… On wie… (i Ty też wiesz, ale próbujesz się mimo wszystko oszukać).

A teraz pomyśl sobie co się dzieje, jak takich zadań, założeń, planów jest 3, 5, 7, 50. Cele noworoczne, zaczynanie „od poniedziałku”, obietnice wobec siebie i innych, które leżą… i czekają. Ty nie pamiętasz, ale one tak (i On też). Tym bardziej w tak szybko biegnącym świecie, gdzie ciężko nadążyć za upływającymi tygodniami, a co dopiero tym, co sobie „obiecamy”.

Mało kto zdaje sobie sprawę jak takie zachowanie może się skończyć, w jakie odmęty umysłu może doprowadzić, jak wpłynąć na naszą samoocenę i postrzeganie siebie. Przecież pomyśl – jak byś patrzył na osobę, która obiecywała Ci coś 100 razy i ani razu nie dotrzymała obietnicy? Możesz jej jeszcze zaufać? Wierzysz w to, co mówi? A sobie? A co jeżeli to Ty jesteś tą osobą wobec siebie, myślisz że sobie ufasz?… jeszcze?…

Relacja z samym sobą cierpi, samoocena spada, zaufanie do swoich możliwości rozbija się powoli o ziemię… Nagle tracisz sens, nie chce Ci się, stajesz się apatyczny.

Ale na szczęście jest na to sposób.

Lekarstwo

No dobra, ale co teraz?

Po 1. Przestań. Przestań rzucać słowa na wiatr, zarówno wobec siebie, jak i innych. Nie wrzucaj sobie na głowę rzeczy, które z góry są przegrane – cierpisz na tym tylko i wyłącznie Ty. 

„Od jutra jem zdrowo, biegam rano i chodzę 3x w tygodniu na siłownię, czytam książkę 30 minut, biorę zimny prysznic” – serio? Naprawdę nie masz NIC innego do roboty? Naprawdę wierzysz w to, że jesteś w stanie to zrobić „od tak”, „od jutra”? Pewnie w głębi duszy wiesz, że nie i On też wie 😉

Po 2. Zastanów się. Przemyśl ile REALNIE masz czasu każdego dnia. A co jak dzień się wywróci do góry nogami? Dalej jesteś w stanie to zrobić? – Jeżeli nie, to zacznij od mniejsze rzeczy. Ustal plan „minimum” na gorsze dni, tak, żeby siebie nie zawieźć i dowieźć. Zamiast 100 pompek dziennie, zacznij od 10.

Po 3. Ustal priorytet. Niestety wszyscy mamy 24 godziny w dobie i im szybciej zrozumiemy, że nie jesteśmy w stanie robić wszystkiego równocześnie, tym zdrowsi psychicznie będziemy 😉

Oczywiście da się zrobić wszystko w życiu. Mieć rewelacyjne zdrowie, sylwetkę, majątek, cudowną rodzinę. Problem polega na tym, że trzeba to robić w jakiejś kolejności… jakiejkolwiek, ale „jakiejś”. Dla każdego będzie ona inna.

Po 4. Działaj. Po prostu, nie zastanawiaj się, nie czytaj nadmiernie, nie analizuj. Zrób pierwszy krok. Żeby zacząć biegać – uwierz, nie potrzebujesz przeczytania 5 książek i obejrzenie całego YouTube, nie potrzebujesz butów za 900 zł. Po prostu rusz, idź na pierwszy trening, napisz pierwszy post, otwórz tego Excela, którego chcesz się nauczyć. Zacznij.

A wtedy…

Zadzieje się magia. Z każdym zrealizowanym założeniem, zadaniem, krokiem poczujesz jak On znika. Lęk, niepokój, to uczucie że czegoś nie zrobiłeś albo zapomniałeś zacznie się roztapiać. Powoli, dzień po dniu…

A Ty? A Ty zaczniesz rosnąć. Powoli. W swoim tempie, ale do przodu…

Ostatnio trafiłem na cytat, który zainspirował mnie do tych przemyśleń:

„Prokrastynacja wprowadza niepokój. Działanie buduje spokój”

Powodzenia!

A jakie są Twoje sprawdzone sposoby na walkę z odkładaniem? Podziel się nimi w komentarzu poniżej!

PS. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, o tym jak zacząć. O metodzie absurdalnie małych kroków, które skumulowane przynoszą niesamowite rezultaty, mogę Ci z całego serca polecić poniższą książkę 

Filozofia Kaizen Jak mały krok może zmienić Twoje życie – Robert Maurer

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *

*
*